California
16 Luty 2012Ze wzgledu, ze jestem Polka nie pojade na moje wymarzone wakacje! Dzieki, Ameryko, jeb sie!
Ze wzgledu, ze jestem Polka nie pojade na moje wymarzone wakacje! Dzieki, Ameryko, jeb sie!
Mama mowi „to nie ja jestem zdrajca w tym zwiazku”. Tata mowi „mama wspomina o sprzedazy domu”. Babcia mowi „tata jest zalamany, pomoz im”. JAK sie kurwa pytam? Jak mam im pomoc? Nie mam pojecia, moze to mamie zaczyna odbijac, moze tata probuje sie wybielic, moze kazdy z nich ma troche racji. Czuje sie bezsilnie, bo naprawde chcialabym im pomoc ale wyglada na to, ze oni nie chca mojej pomocy.
Przynajmniej mam Jamesa. Sama swiadomosc tego, ze jest moj jakos mnie ulepsza.
Yeah baby. Kupilismy bilety. w koncu!! moim wiekszym zmartwieniem jest teraz visa, czy dostane, czy nie, czy wszystko przejdzie zgodnie z planame czy cos w srodku zdazy sie pojebac.
Moze to ja jestem zjebana, nie swiat dookola. PAmietam jak siedzialam w orange tree i spodbal mi sie jeden obraz, wpatrywalam sie w niego jak pojeb, bo byl balaganem. Dokladnie jak moj mozg. nie moglam dostrzec w tym obrazie nic sensownego, tak jak nie moge plapac czsem mysli ktore czsem wydaja sie byc jednym wielkim metlikiem. Nie wiem.
Kryzys zazegnany, rodzice sie pogodzili, ok. Przyjezdzaja do nas na Swieta – OMFG. Hehe bedzie fajnie, oby. Robie w piatek golabki dla Biny bo mnie chyba z 10 razy prosila. W weekend duzo udalo nam sie z Donem zrobic – bylismy w Derby u jego znajomych, potem poszwedalismy sie na miescie, nastepnie poszlismy na basen, szalalam jak dziecko a on sie ze mnie smial. Bylo super! W niedziele sie obijalismy a ja na deser zrobilam kopiec kreta. No i kupilismy telewizor na spole. Zyc nie umierac
a w styczniu bukujemy bilety do CALI <3
Mama jest zalamana bo najprawdopodobniej tata ma romans od okolo 10 lat.
Bylam w Camden w sobote, kiedy znalezli Amy martwa. Wciaz nie moge w to uwierzyc, taki talent! Tak zmarnowany! Uwiebialam jej piosenki i jej styl bycia (nie liczac jej cpunskiego wygladu, ale nie mnie osadzac jej destruktywna osobowosc). RIP <3
Mamy wielki plan – jechac do Kaliforni za rok. Zbieramy pieniazki, planujemy gdzie zostaniemy itp. Jestem ciekawa, czy sie urzeczywistni! Chcialam zabrac go do Marsylii na jego urodziny we wrzesniu, ale powiedzial, ze zaplace za duzo i ze nie warto wydawac pieniedzy, ktore moglibysmy wydac w los angeles albo vegas
Takze ta marna notka stworzona zostala tylko po to, zeby za rok sprawdzic czy PLAN wszedl w zycie! jol .
To znaczy, zeby Don byl dla mnie dobry. To jest moje noworoczne marzenie, w sumie zawsze bylo, ale teraz moge to potwierdzic bez zbednego udawania, ze juz dawno mialam go wybitego z glowy, serca i wszechswiata wszelkich pragnien. Dobra, wiem, ze z praca teraz srednio, ale najwazniejsze, ze ja mam, jestem zdrowa i wszystko uklada sie nienagannie. Zrobie wszystko, zeby tym razem nam sie ulozylo. I wierze, ze tak bedzie, bo nic nie zapowiada zadnej katastrofy. Jest fantastycznie, jak nigdy. Mam jednak wrazenie, ze oddalam sie od znajomych, chcialabym spedzic z nimi mnostwo czasu, ale bardziej bym chciala przebywac z nim, bo przeciez tylko przy nim czulam/czuje/bede sie czula najwspanialsza osoba na swiecie.
Kolejny raz zgubiłam swój rozsądek.